Artykuły
Granica rozsądku. Kiedy prawo pomaga, a kiedy przeszkadza?
Nie bez znaczenia jest związane z tym obniżenie kosztów komunikacji z klientami. Osiągany dzięki temu wzrost efektywności prowadzonych działań DM pozwala na zwiększenie ich intensywności. W efekcie przekazów bezpośrednich jest coraz więcej. Zwracają na to uwagę nie tylko konsumenci.
W ostatnim czasie pojawiły się co najmniej dwa istotne doniesienia dotyczące działań Ministerstwa Transportu, w którego gestii leży regulacja rynku telekomunikacyjnego. Pierwsze z nich dotyczy odpowiedzi na interpelację poselską, w której stwierdza ono, że wyświetlanie reklam przysłaniających treść serwisu internetowego (np. brandmarki) jest czynem nieuczciwej konkurencji, gdyż stanowi "istotną ingerencję w sferę prywatności." MT odwołuje się tym samym do Ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, której Art. 17 stwierdza z kolei, że "czynu nieuczciwej konkurencji (...) dopuszcza się również agencja reklamowa albo inny przedsiębiorca, który reklamę opracował." Wyświetlana w ten sposób forma ma być także, zdaniem Ministerstwa Transportu, niezgodna z Ustawą o świadczeniu usług drogą elektroniczną, gdyż niezamówiona trafia do oznaczonego (poprzez adres IP) odbiorcy. Gdyby przychylić się do tej interpretacji to pod znakiem zapytania należałoby postawić możliwość reklamowania się w internecie w ogóle.
Ministerstwo Transportu przygotowało także nowelizację Prawa telekomunikacyjnego, w której zaostrza kary za wysyłanie spamu oraz określa, że będzie ono ścigane z urzędu, a nie jak do tej pory na wniosek osoby pokrzywdzonej. W tym wypadku zmiany należy ocenić pozytywne, choć bardziej cieszy deklaracja powołania specjalnej komórki przy Urzędzie Komunikacji Elektronicznej, która ma realnie pomóc w walce z niechcianą pocztą. Przez ostatnie trzy lata wszczęto bowiem jedynie 71 postępowań przeciw spamerom, z których zaledwie dwa zakończyły się ukaraniem mandatami. Wyeliminowanie niezamówionej korespondencji elektronicznej leży także w interesie naszej branży, gdyż przyczyniłoby się do poprawy efektywności działań marketingowych prowadzonych za zgodą.
Wbrew obiegowym opiniom internet nigdy nie był medium, w którym wszyscy mogą wszystko. Prawo zwyczajowe (netykieta) od dawna określa podstawowe zasady korzystania z Sieci. Jednak wraz z rozpoczęciem przez przedsiębiorstwa działalności komercyjnej w jej obszarze uwzględnienie nakazów i zakazów w formie aktów prawnych stało się koniecznością. Właściwe uregulowanie tej części rynku leży zarówno w interesie konsumentów jak i marketerów. Przyczyni się bowiem do utrzymania jej dynamicznego wzrostu. Należy jedynie mieć nadzieję, że stanowiący prawo wezmą pod uwagę specyfikę internetu. W szczególności jego globalny charakter, bezpłatny dostęp do większości treści jaki oferuje oraz indywidualny charakter każdego niemal przekazu. W dobie komunikacji one-to-one szczególnie ten ostatni wyróżnik nabiera istotnego znaczenia. Trudno mi bowiem uzasadnić sytuację, w której telewizja emituje reklamy bez przeszkód, natomiast internet jest tej możliwości pozbawiony tylko dlatego, że wyświetla je tzw. "oznaczonemu odbiorcy". Warto więc zwrócić uwagę, by wytyczając granice prywatności nie przekroczyć granic zdrowego rozsądku.
Autor: Krzysztof Dębowski
Felieton był opublikowany w Media&Marketing, nr 25/2007
