Więcej niż system do e-mail marketingu…
W SARE zajmuję się stroną techniczną całego systemu. Prywatnie czasem staje się doradcą znajomych w sprawach związanych z prowadzeniem stron, serwisów czy e-biznesów w sieci. Nieraz pomagałem w odnalezieniu się w tej “e-rzeczywistości”. Hosting, wykonanie strony, promocja, płatności za usługi - to pierwszy stopień dla ludzi chcących rozpocząć swoją przygodę z internetowym biznesem. Jeżeli pomysł złapie, nadchodzi stopień drugi, czyli “profesjonalizacja”.
Dopóki mamy własny e-sklepik (czy inne przedsięwzięcie o charakterze nawet niekomercyjnym), który jest bardziej naszym hobby niż częścią naszego życia, decydujemy się działać “po najniższych kosztach”. Wirtualny hosting w Stanach, darmowy soft, szablony WWW za kilkadziesiąt dolarów, darmowe narzędzie do wysyłania maili, dane osobowe zbierane na granicy prawa. W większości, moim zdaniem, jak najbardziej zrozumiałe. No ale nadchodzi taki moment, że trzeba zrobić krok naprzód. Właśnie znajomy chce taki krok zrobić i zapytał mnie o rejestrację danych osobowych w GIODO. Wcześniej zupełnie się tym nie przejmował bo “nikt tym się nie przejmuje”. W pewnych sytuacjach GIODO nie wymaga rejestracji bazy danych, np. danych kontrahentów niezbędnych do wystawienia faktury (odsyłam do stosownej ustawy). Gorzej kiedy oprócz takich danych zaczniemy zbierać dodatkowe dane, takie jak płeć kontrahenta czy jego wiek.
Uświadomiłem wspomnianego znajomego, że jak chce zarejestrować zbiór danych osobowych, to wcześniej musi spełnić mnóstwo wymagań m.in. dotyczących ich bezpieczeństwa. W praktyce musiałby zapomnieć o wszelakich “wirtualkach”, tylko wykupić hosting na dedykowanej maszynie w Polsce. Do tego upewnić się, że istnieją stosowne zabezpieczenia fizyczne, oświadczenia osób mających dostęp do maszyny itd., zgodnie z wymaganiami zawartymi w stosownym rozporządzeniu. W praktyce prawie niewykonalne rozsądnym kosztem. Najprostszym rozwiązaniem byłoby ustawienie w domu (firmie) własnego serwera w piwnicy, zamknięcie na kłódkę i czekanie na potencjalną kontrolę. Kiedy przyszło do rozmowy o kosztach jego zapał zbladł i już nie chciałem dobijać go wymaganiami programistycznymi.
Zacząłem myśleć o tym jak można by najtaniej rozwiązać problem, gdyż coraz częściej spotykam się z podobnymi dylematami. Pomyślałem o rozwiązaniach hostingowych, ale znalazłem wpis (komentarz) na jednym z blogów “Z moich poszukiwań wynika, że *NIE MA* w Polsce hostingu dla małej firemki, który by zapewnił zgodność z wymaganiami ustawy o odo. Czytaj: 99% serwisów przechowuje dane osobowe nielegalnie“. Nie było to zbyt optymistyczne. Przynajmniej kilkaset złotych miesięcznie wygląda na cenę minimalną (nie licząc kosztów początkowych).
Dziś rano, jadąc do pracy, zaświtała mi myśl: przecież system SARE spełnia wymagania GIODO! Sam niejednokrotnie pomagałem wypełniać formularze rejestracyjne. Wystarczy oddzielić przechowywane dane od istniejącego portalu i po problemie. Dopytałem koleżankę z działu obsługi klienta jak wygląda sprawa i wygląda obiecująco. SARE nie pobiera żadnych opłat za pomoc w rejestracji danych osobowych. Nie pobiera również opłat za przetwarzanie danych osobowych. Nie wiem czy dzwonić do znajomego, bo pomyśli, że chcę mu zaoferować narzędzie do e-mail marketingu, a przecież on “ma wbudowane w portal i może wysyłać maile”. No ale jak mu powiem jakie pieniądze może zaoszczędzić na GIODO…
Tomasz Kusy
Tagi: GIODO
Podobne wpisy:
